Merit food – czyli testy

Parę dni temu przyszły do nas smaki Merit Food ze sklepu NaszeZoo. Oglądnęłam z każdej strony, poczytałam na ich temat i…dałam psom do spróbowania bo to w końcu one mają ocenić czy im pasują 🙂

Jak już wiemy, Alka zje wszystko. I pisząc WSZYSTKO wcale nie przesadzam. Chusteczki higieniczne, patyki, wnętrze posłania, liść – to jej przysmaki. Dlatego Alka jest marnym testerem. Za to Dafi…ona jest księżniczką! I ona sprawdzi czy smaki Merit Food nadają się dla „jaśnie państwa”.

  • Nasze pierwsze kryterium to brak kurczaka – smaki to spełniły na 100% bo ich skład to ryba, ziemniaki i bataty.
  • Przechowywanie w kieszeni nie powinno być trudne bo smakołyki są zwarte i nie kruszą się w palcach (nawet obślinionych).
  • Są małe więc sesja treningowa na nich nie wypełni psa w całości 😉
  • Pachną dość mocno – przynajmniej dla mnie. I zapach nie jest odrzucający! Może to być dodatkową zachętą dla psich niejadków.

Opinia naszej królewny na temat smaków Merit Food? Mniam, mniam, mlask, mlask, chrum. Obstawiam,że chciała powiedzieć „matka, dawaj więcej bo brzuszek pusty”. Więc skoro jaśnie Dafi smakują to my serdecznie polecamy 🙂

Pełen skład możecie znaleźć TU – ale ostrzegam – nie naczytacie się zbyt dużo 😛

Ohh prawie zapomniałam – jest też druga wersja tych smaczków – drobiowe. My z oczywistych względów ich nie sprawdzimy ale może ktoś z Was się pokusi i zda nam relację?

Podsumowując:

smaki Merit Food są super. Nie zawierają zbyt wielu wypełniaczy, fajnie pachną i smakują psiakom. Ze względu na mały rozmiar można z nimi ćwiczyć w nieskończoność 😉 My je serdecznie polecamy! Drogi sklepie NaszeZoo jak zawsze strzał w 10! Dziękujemy 🙂

Reklamy

8in1 – testy smaków

Dostaliśmy do testów produkty 8in1. Ucieszyłam się, że możemy spróbować czegoś nowego 🙂 W paczce przyszły 3 różne produkty :

  • przysmak fillets – suszone kawałeczki kurczaka
  • przysmak delights – wołowa skóra owinięta wokół filecika z kurczakaDSC_0567DSC_0566
  • minis – przekąska z królikiem i ziołamiDSC_0564

Zaczęliśmy testy od kwiatuszków minis bo to jedyny produkt bez kurczaka więc i Dafi mogła sprawdzić jego smakowitość 🙂 Zabrałam suczydła na spacer i magicznym sposobem nie chciały się odkleić od nogi 😉 Królicze ciasteczka bardzo im smakowały. Cała paczuszka zeszła nam na 1 spacerze…

Kwiatuszki są dosyć spore więc pies szybko może się nimi najeść. Możemy je pokroić na pół i wtedy dłużej posłużą. Ich największym plusem (dla ludzkiej części która ciastka będzie trzymać) jest to,że nie brudzą i nie przyklejają się nawet do obślinionych rąk 😉 W dodatku nie śmierdzą jak większość psich smaków. Byłam z nich mega zadowolona i na pewno będziemy się w nie zaopatrywać.

Kolejny przysmak starczył nam na dłużej – suszone filety z kurczaka. Kawałki wielkości 8-10cm, bardzo twarde. Ja postanowiłam zrobić z nich mniejsze smaki i to był mój błąd 😛 Chyba nie mam w domu odpowiednio ostrego noża bo okropnie ciężko dzieliło się fileciki. W całości niestety bałam się dać Alce (zawsze się boję, że się zadławi…) a Dafi nie mogła ze względu na alergię.

Fileciki podobnie jak kwiatuszki nie brudzą rąk więc można je wrzucić nawet w kieszeń. Biała chętnie gryzła małe kawałki – chociaż zajmowało jej to więcej czasu niż zwykłe ciastka.

No i ostatni przysmak – wołowa skóra z filecikiem. Skóra jest uformowana w kształt kości. Alka oczywiście próbowała połknąć ją w całości więc trzeba siedzieć przy klateczce i trzymać kostkę w dłoni. Jak każda wołowa skóra po jakimś czasie zamienia się w wołową breję 😉 Ale psu, rozmoczona czy nie, bardzo smakuje. Bardzo interesujący jest również filecik w środku który za wszelką cenę Alka próbuje wyciągnąć 😉

Nasza opinia o przysmakach 8in1 :

  • nie brudzą (oprócz wymemlanej kości)
  • nie śmierdzą (przynajmniej dla mnie pachną przyjemnie)
  • można je podzielić na mniejsze części (mimo,że z pewną trudnością)
  • moje psy za nimi szaleją
  • są dostępne w różnych wariantach smakowych

Jeżeli jeszcze nie próbowaliście smaków z 8in1 to spróbujcie i podzielcie się z nami Waszą opinią. Jeżeli już korzystaliście z którejś przekąski również dajcie nam znać. Jesteśmy ciekawi Waszego zdania 🙂

 

A wszystko możecie kupić TU !

Testy szarpaczka

Tym razem wzięliśmy na warsztat szarpak z firmy NaszeZoo. Kiedy przyszedł miałam całkiem sporo obaw o jego „żywotność” … Jak widzicie na zdjęciu, szarpak z jednej strony jest gumowy z różnymi wypustkami, druga jego część to standardowy, pleciony sznur. Testy trwają już miesiąc i muszę przyznać, że mimo sporej eksploatacji zabawka sprawdza się idealnie!

DSC_0923DSC_0917DSC_0916DSC_0918DSC_0927DSC_0925

 

Codziennie na poranny spacer M. zabiera szarpak i ok 30min ciąga się z Alką. A Alka do delikatnych nie należy… Guma ma lekkie ślady zębów, lina za to „nówka sztuka” – nic się nie rozwarstwia, nie mechaci. Dzięki intensywnym kolorom nawet wieczorem przy aportach szarpak można zobaczyć (no chyba, że aportujecie w egipskich ciemnościach). Zabawka świetnie służy zarówno do przeciągania jak i właśnie aportów bo lina jest zakończona wygodną rączką (przynajmniej dla moich małych łapek).

DSC_0192

Zdarza się również, że dziewczyny bawią się nim wspólnie i jak do tej pory szarpak na tym nie ucierpiał. Każda ma swoją ulubioną część zabawki – Alka wybiera gumową część i stara się ją przeżuć 😉 Hektolitry śliny również szarpakowi nie szkodzą. Po zabawach na polu, zwłaszcza przy aktualnej aurze, zabawka nadaje się tylko do prania bo zaśliniona lina zbiera błoto. Na szczęście testy w pralce również zabawka przeszła na 5 z wielkim plusem! Już w 20stopniach cały brud schodzi i naszym oczom ukazuje się błękitno-różowa lina J

Podsumowując :

+ Lina wielofunkcyjna

+ Świetnie się sprawdza jako gryzak

+ Łatwo się czyści

+ Trwały materiał

+ Wygodna rączka

+ Dobrze widoczne kolory

 

– Trochę za krótka

 

Jest to jedna z niewielu zabawek która wytrzymała codzienne użytkowanie przez miesiąc. Nie sprawdzaliśmy tylko jednej sytuacji – tzn nie zostawiliśmy dziewczynom szarpaka na czas kiedy wychodzimy do pracy. Trochę obawiałam się, że Alka mimo wszystko rozgryzie różową gumę i się zadławi (w tym temacie oboje mocno panikujemy i wolimy nie ryzykować).

Cała nasza ekipa (oprócz Mańka…bo on się go boi) uznała gryzak za zabawkę nr 1 na spacery!

NaszeZoo gratulujemy!

 

Zabawki, zabawki, zabawki !

Ostatnio wygraliśmy bon w FERA.PL więc postanowiliśmy przetestować kilka zabawek.

Zamówiliśmy:

Kiedy przyszła upragniona paczka dziewczyny oszalały 😉 Obie uwielbiają rozpakowywać kartony (nawet kiedy zawartość w ogóle nie jest dla nich) więc entuzjastycznie się za to zabrałyśmy. Kiedy naszym oczom ukazały się psie zabawki ciężko było opanować radość :p Sęp od razu okazał się „number one” Dafi. Alka dorwała ring i próbowała uciekać ale sierotka wsadziła łapę w środek kółka i ciężko jej się biegło na 3 łapach (Marcel podziwiamy Twoją zwinność w bieganiu na 3 kończynach…Alka nie daje rady) :p

Zaczniemy od przedmiotu który najkrócej nam posłużył i szybko zmienił właściciela. Mianowicie dysk… Podczas zamawiania niestety nie spojrzałam na wymiary i okazało się,że zamówiliśmy malutki, szczeniakowy dysk 😉 Kilka rzutów uświadomiło mi, że niestety ta zabawka nam się w ogóle nie przyda więc powędrowała do znajomego szczeniaka. Tam się zadomowiła i świetnie służy 🙂DSC_0799

Sęp…no miłość nie z tej ziemi! Z Sępem można zrobić wszystko – jeść, pić, spać, wychodzić na spacer… Zrobiony z fajnego materiału, raczej sztywny i dobrze uszyty. Dodatkowym plusem (przynajmniej dla Dafi bo mnie głowa rozbolała) jest piszczałka która przemieszcza się w brzuchu Sępa więc pies żeby wydobyć z niej dźwięk musi się wysilić 🙂 Ta zabawka wytrzymała z nami prawie najdłużej bo Dafi jej nie szarpała i nie gryzła. Jednak przyszedł taki dzień, że Alka zainteresowała się biednym Sępem i w kilka dni stracił sztruksową kończynę…

DSC_0782 DSC_0784

Ring! To jest cudowna rzecz! Alka używa go codziennie na spacerach. Ciągniemy się nim, podwieszamy na linie, służy do aportów i memlania kiedy Biała się zmęczy bieganiem. Jest z wytrzymałej gumy i lekko się naciąga nie tracąc przy tym kształtu. Dodatkowo prawie nie widać śladów zębów więc długo wygląda jak nowy. Łatwo się myje. Ma jednak pewien minus – zaśliniony strasznie się ślizga w dłoni :p Polecamy go raczej dla większych psów bo jest dość ciężki.

DSC_0806

Szarpak jutowy z jedną rączką…niestety jego żywot dobiegł końca po kilku intensywnych dniach. Alka w ciągu pierwszych 5min nadgryzła szwy z jednej strony a później wspólne ciągnięcie dokończyło dzieła rozpadu. Nie zdążyliśmy go uprać więc nie wiemy jak się zachowuje po praniu. Dla mniej niszczycielskich psów będzie się nadawał. Jednak jeśli Wasz pies lubi gryźć i przeżuwać zabawki to lepiej go nie kupujcie bo szybko go zje. Pewnie niedługo będziemy szukać podobnego szarpaka bo dziewczyny lubiły się nim przeciągać.

DSC_0788

Szarpak jutowy z dwiema rączkami. Przyznam szczerze, że ten szarpak mnie zaskoczył. Wyglądał mega trwale, szyty grubymi nićmi… Wyglądał trochę jakby zwinąć wycieraczkę w rulon i zaszyć. Niestety on również nie wytrzymał zbyt długo. Alka ponadgryzała nici i z uroczego rulonu zrobiła się faktycznie wycieraczka tylko z rączką 😉 Mimo wszystko kilka pierwszych dni Alka się nim świetnie bawiła. Pewnie gdybyśmy jej z tym szarpakiem nie zostawiali samej pociągnął by znacznie dłużej…

DSC_0791 DSC_0795DSC_0796 DSC_0804

Moje wnioski dotyczące zabawek :

1) Warto dawać je psom tylko pod kontrolą – wtedy dłużej wytrzymają.

2) Zabawki trzeba dostosować pod sposób zabawy psa.

3) Dwa razy sprawdź co zamawiasz…. :p

4) Lepiej kupić i sprawdzić więcej zabawek niż rozczarować się jedną którą źle dobierzemy.

Więc kolejnym razem zamówimy wytrzymałe piłki, sznury i oczywiście ringi 😉 Dafi również dostanie nowego Sępa bo Sęp bez nogi nie jest już tak atrakcyjny (i z dziurawą pupą…).

Mam nadzieję,że pomogliśmy w wyborze zabawek 😀

Plecak? A czemu nie?

DSC_0604Razem z miską spowalniającą jedzenie zakupiliśmy…plecak dla psa 😀 Takie trochę juki dla naszego konia! Postanowiliśmy je przetestować i przekazać Wam naszą skromną opinię.

Plecak który kupiliśmy pasuje tylko na Dafi. Alka miała go na sobie raz z kilku powodów:

  1. Tarza się jak dziki wąż
  2. Próbuje go zedrzeć z pleców (a normalnie sobie pyskiem tam nie sięga)
  3. Nie chce iść w nim szybciej niż umierający ślimak
  4. Jest dla niej za duży

Jak widzicie nie było sensu męczyć Białej. Dafi w roli tragarza spełniła się o wiele lepiej i chętniej 🙂 Ona utrzymuje stałe, żwawe tempo marszu i nie próbuje nic z siebie zrzucić.

Pierwsze przymiarki do plecaka robiłam już w zeszłym roku. Pomyślałam : „kurde, niech potwory zarabiają na swoje utrzymanie. Nie muszę wszystkiego za nie nosić!”. Niestety plan zakupienia juków gdzieś odszedł w natłoku codziennych spraw i wrócił dopiero niedawno. Wybrałam sklep FERA.PL bo mieli najtańszy plecak a nie byłam pewna czy się u nas sprawdzi. Ten model ma kilka plusów i kilka minusów ale o tym za moment.

Ubrałam Dafi plecak a ona spojrzała na mnie z miną „o matko,za co?”, ubrałam Alce plecak i wywróciła się na plecy z miną „jestem szaloooona,mówię Ci”… Przez chwilę nawet pomyślałam, że to nie był mój najmądrzejszy wybór…ale skoro kupiłam to kilka razy go ubiorą! Jak już wspomniałam, Alka ubrała go na jedną, mega krótką wycieczkę. Mimo jej wygibusów to był udany spacer bo NIGDY nie usłyszałam tylu miłych słów pod jej adresem!

  • Ojej zobacz jaki uroczy! Plecaczek sobie niesie!
  • Ohhh jaka słodycz!
  • A co Ty tam masz pieseczku?

No ale ogólnie to była męka więc Alka plecaka nie nosi… Za to Dafi! Ona z tym plecakiem może wszystko!

Na dalszy spacer w plecaku ląduje wszystko czego potrzebujemy – worki na kupy, woda, piłeczka, chusteczki, zapasowa smycz, klucze od domu, telefon i smaki 😉 Dafi się nie odwraca żeby spojrzeć co jej tam naładowałam – po prostu idzie. Niedaleko osiedla mamy targ na którym się zaopatrujemy w wiele rzeczy. Więc pies „pod pachę” i sobie dreptamy. W plecaku ląduje mięsko i warzywa (żeby była jasność max 2-3kg sobie nosi na plecach). To dla mnie świetne rozwiązanie zwłaszcza jak nie mogę nosić :/ Plecak może nie jest zbyt pakowny ale spełnia swoją funkcję a w dodatku ludzie nie boją się psa który taki plecak nosi 😉

Plusy:

  • Plecak który kupiliśmy (Trixie) jest lekki – Czarna wygląda jakby go w ogóle nie czuła na grzbiecie. Jest to wielki plus!
  • Po praniu się nie odkształca i nic się z nim nie dzieje niepokojącego. Brud możemy zetrzeć nawet wilgotną szmatką – no chybą,że pies ubrudzi górny pas to wtedy pralka bo błoto wchodzi w dziurki (przetestowane na Alce).
  • Nie zabiera dużo miejsca więc możemy go spokojnie upchnąć w bagażu.
  • Zmieści podstawowe, spacerowe rzeczy a i na zakupy się nada (tylko nie zostawiajcie psa pod sklepem!!).

Minusy:

  • Paski trzymające na brzuchu i na klacie są strasznie cienkie. Mogą się wpijać w skórę przy dużym obciążeniu.
  • Plecak się trochę przesuwa.

Za jakiś czas wprowadzę pewne przeróbki żeby zwiększyć komfort korzystania z niego ale w naszej ocenie plecak jest super! Jeżeli nauczycie psa nosić to cudo nie będziecie musieli pakować po swoich kieszeniach wszystkich spacerowych pierdół 😉

DSC_0594DSC_0595DSC_0599DSC_0601DSC_0602DSC_0603

Miska spowalniająca jedzenie

Jakiś czas temu robiliśmy zakupy na FERA.PL. Zamówiliśmy 2 rzeczy ale o każdej z nich chcemy opowiedzieć osobno 😉

Miska spowalniająca jedzenie (wymuszająca wolne jedzenie).

DSC_0262DSC_0263DSC_0271DSC_0265 DSC_0269

W związku z tym,że Alka nie gryzie tylko od razu łyka postanowiliśmy spróbować z taką miską. Dodatkowo, Biała paskuda, stara się zawsze nabrać jak najwięcej do tej przepastnej paszczy. Teraz miska jej to uniemożliwia. Co prawda kupując tą miskę nie liczyłam na spektakularny sukces ale…pomyliłam się 😀

PLUSY

  • Pies naprawdę wolnie je i nie ma możliwości napchać do pyska nie wiadomo ile.
  • Męczy się przy jedzeniu 😉 To trochę jak z zabawkami Konga!
  • Musi pogłówkować zwłaszcza gdy ziarenko karmy wpadnie w przewężenie między wypustkami.
  • Nie ślizga się po podłodze – jest raczej ciężką miską (ale nie tak ciężką jak ceramiczne).

MINUSY

  • Po jakimś czasie pies zaczyna się frustrować jak nie może jeść tak szybko jak sam by chciał.

U nas miska się sprawdza ale dodatkowo karmimy Białą z ręki żeby delikatniej i spokojniej chwytała. Niestety nasz głucholec nie ma za grosz delikatności i czasem jak łapie jedzenie z pomiędzy palców może nas zaboleć. Mimo obaw, Alka, nie zniszczyła miski (a bardzo lubi rozwalać plastiki). Jedynie ciut ją zarysowała na wypustkach ale to prze próby szybszego wyjadania :p

Możemy polecić psiakom które mają podobny problem jak my 🙂

Test zabawek

W zeszłym miesiącu postanowiliśmy przetestować dwie zabawki z Trixie. Udaliśmy się więc do naszego zoologicznego i zapytaliśmy czy jest możliwość zamówienia konkretnych rzeczy z ich strony lub katalogu. Byłam mile zaskoczona kiedy okazało się,że w ciągu 2 dni zabawki będą gotowe do odbioru 🙂
Nasz wybór padł na „kulę smakulę” i podróbkę Running Egg – Eggtion 🙂 Zacznę od tej pierwszej zabawki ponieważ to ona zrobiła na mnie największe wrażenie i Alka ją uwielbia.
 20150509_133348 20150509_133410 20150509_133336

Nasza piłka ma średnicę 11cm (są również mniejsze) i jest zrobiona z kauczuku. W środku ma labirynt żeby smaczki zbyt łatwo nie wypadały. Póki co piłka świetnie się sprawdza i jest dość odporna na „7 tonowy uścisk bulteriera” 😉 Wrzucamy do niej suchą karmę i Alka naprawdę musi się namęczyć żeby coś z niej wyleciało. Trzeba tylko uważać żeby granulki karmy nie były duże ponieważ otwór przez który mają wypadać jest raczej mały i coś może się zablokować (a to tylko wkurzy Waszego psa). Często korzystamy z tej zabawki zamiast miski bo Biały pies się męczy i kombinuje jak by tu szybciej wydostać żarcie 😉 W ten sposób zaspokajamy potrzebę samodzielnego zdobycia pokarmu. Alka na początku próbowała łapać „kulę smakulę” w pysk i po prostu miażdżyć to co było w środku. Szybko jednak okazało się,że łatwiej ją turlać noskiem w różne strony żeby jedzenie mogło wypaść. Więc biega teraz po całym pokoju z niebieską kulą przed sobą zostawiając ślad śliny za sobą… Dafi ta zabawka mniej przypadła do gustu gdyż jest przyzwyczajona do Konga z którym może się położyć i wziąć go między łapy żeby spokojnie i z godnością wylizać to co jest w środku. Podobnie zresztą próbowała robić z „kulą smakulą” 😉 Jednak jej zabiegi nie przynosiły efektu…

20150509_131723 20150509_131738 20150509_131756

Drugą zabawką jest Eggtion. Wygląda jak popularny Running Egg jest jednak znacznie mniejszy. Ma tylko jeden rozmiar – 12x18cm. Już w momencie odbioru zabawki okazało się, że nam nie będzie odpowiadać. Od spodu ma dziurę zablokowaną cienkim plastikiem który można wyciągnąć (lub w przypadku naszego psa po prostu wygryźć). Postanowiliśmy jednak sprawdzić czy Biała da sobie radę z taką zabawką. Odradzam używania jej w mieszkaniu bo sąsiedzi będą chcieli Was zamordować 😉 Jajo odbija się od wszystkiego, galopujący pies też narobi sporo huku. Liczcie się również ze ślinotokiem który również Wam uniemożliwi porządne złapanie zabawki. Lepsza zabawa jest na zewnątrz ale tu trzeba zachować ostrożność gdyż jajo ucieka w różnych kierunkach a zapamiętany pies może sobie zrobić krzywdę. Nasz czterołap/trójłap zmęczy się po paru chwilach takiej zabawy jednak…nie dla każdego psa będzie to odpowiednia zabawka. Alka niestety widząc jajo zapomina o całym świecie. Staje się nieodwoływalna i nieostrożna. Przy głuchym psie nie mogę sobie pozwolić na takie pobudzenie i brak kontaktu.
Podsumowując – z czystym sercem polecam „kulę smakulę”.Jest to fajna zabawka która zmusza naszego psa do myślenia 😉 Eggtion niestety dla Białej nie nadaje się totalnie :/ Jeżeli macie pobudliwego psa odradzam akurat tego typu zabawki.