O tym jak miałam dwa głuche psy

10422316_600080166762873_4823685924044309488_n
Jakiś czas temu dostałam maila z zapytaniem czy mogłabym się zająć pieskiem na czas wyjść właścicieli. Dla mnie zupełnie nie ma problemu a i mój Biały pies chętnie pozna kogoś nowego 🙂 Informacja zawarta w tym mailu oczywiście wywołała uśmiech na mojej twarzy. Otóż Marcin napisał – „jedynym problemem jest to,że jest głucha”. Przecież to żaden problem 😀 Tym chętniej spotkałam się z właścicielami suczki która od razu skradła moje serce (i smakołyki)! Rico to ok 2letnia biała sunia która mi osobiście kojarzy się z owczarkiem australijskim. Jakbyście mogli zobaczyć w jakim tempie ona biega,jakie błyskawiczne uniki robi… Przyjacielska i towarzyska nie tylko w stosunku do ludzi ale także psów 🙂

Kiedy została u mnie prawie zabiegała szczeniaka na śmierć 😉 Postanowiłam zabrać dwa głuche psy na spacer na wybieg pod NCK. Mimo deszczu i w największym błocie dwa białe psy szalały,skakały i kopały doły 😉 Dołączył do nas Shaggy „super torpeda” i było jeszcze więcej biegania. Na koniec udało nam się zrobić kilka pięknych „siadów” w błocie i nawet się psy położyły 😀 Po powrocie do domu konieczne było kąpanie białych psów gdyż przybrały barwy maskujące. Niestety w tych nowych kolorach nie potrafiły ukryć się w domu i w końcu wylądowały w wannie :p Jako ,że jestem gapa wylałam na swojego głuchego psa fiolet do włosów… Niestety „dziki fiolet” Alci nie odpowiadał i postanowiłyśmy to zmyć :p Kąpiel Rico przebiegła w ogóle bez problemów. Spokojnie stała i znosiła moje szorowanie. Alcia w tym czasie spała jak zabita… przez kolejne 5h nie obudziło jej zupełnie nic!

Rico świetnie się też dogadała z Fidelem! Mam teorię,że on ma słabość do głuchych psów 😉 Brykali po domu jak dwa szczeniaki a później padli na całe 10min :p

Rico to kolejny przykład,że z głuchym psem da się żyć,da się pracować. Tylko trzeba chcieć. Nawet jeżeli pierwsze kroki są trudne z czasem idzie coraz łatwiej. Może Ci się wydawać,że nie nauczysz swojego niesłyszącego psa np nie wyjadać z kosza na śmieci ale kilku próbach okazuje się ,że on nawet bez słów rozumie (chyba,że to bulterier który musi 100 razy sprawdzić,że NIE tzn NIE a później jeszcze raz :p). Jeżeli Wasz pies jest głuchy nie bójcie się pracy z nim 🙂 Mimo niewielu informacji w sieci na temat szkolenia z „takim” psem zawsze można coś ciekawego trafić co ułatwi Wam życie 🙂

Więc…powodzenia !10805751_600079823429574_6832059052804079577_n

1622199_600079673429589_9047164898063015862_n 10427282_600080243429532_501958374199618014_n   10562980_600080030096220_6247368141812325848_n

Reklamy

Pseudohodowle czyli skąd nie brać psa

mvowg1
Czym są pseudohodowle?

Są to niezarejestrowane hodowle,nie posiadające uprawnień hodowlanych. Co to oznacza? Zwierzęta z pseudo (psy/koty) są w typie rasy. Nie mają rodowodu a więc udokumentowanego pochodzenia. Takie hodowle są nastawione na zysk więc nikt nie zastanawia się jaki charakter mogą mieć szczeniaki/kocięta z danych rodziców. Badania pod kątem popularnych w danej rasie chorób również nie są przeprowadzane bo to generuje koszty których „hodowca” ponosić nie chce. Ciężarne suki często są niedożywione i żyją w stresie co niestety ma wpływ na późniejsze zachowanie szczeniąt. Dodatkowo chów wsobny powoduje liczne problemy genetyczne,choroby oraz problemy z zachowaniem.

Dlaczego ten interes kwitnie? Ponieważ ludzie nie chcą wydawać pieniędzy na rodowodowego psa,do schroniska nie chce im się jechać bo NA PEWNO nie będzie tam takiego pieska jak sobie wymarzyli a adopcja z Fundacji trwa za długo i nie wiadomo czy psa się dostanie. Oczywiście niewiedza ludzi również odgrywa tu sporą rolę. Mit,że 5/6 szczeniak z miotu nie ma rodowodu przyjął się bardzo mocno więc większość szczeniaków z pseudo to właśnie ten 5 albo 6 szczeniak. Mit,że suka powinna mieć szczenięta chociaż raz w życiu również sprzyja pseudohodowli.

W ten sposób niewielkim nakładem własnej pracy można sporo zarobić. Przecież całą czarną robotę odwali pies… Do Fundacji trafiają takie „suki hodowlane”. Są eksploatowane przez lata,co cieczkę pojawiają się szczeniaki. Prawie nie miały kontaktu z ludźmi, boją się.

Z tematem pseudohodowli można się zapoznać na wielu portalach. Ja polecam http://psia-mac.pl/ . Na stronie można zobaczyć jak wyglądają pseudo,co powinien dostać szczeniak po rodowodowych rodzicach,można poczytać sporo fajnych artykułów.

Pseudohodowla to nie tylko głód i stres. Są również „domowe hodowle”. Niektórzy mogą powiedzieć – przecież psom nie dzieje się tam krzywda,są karmione,głaskane… Co z tego? Szczeniak się nie sprzeda i trafia do schroniska (o ile ma szczęście) albo uwiązany gdzieś w lesie. Nawet jeżeli się sprzeda to tak samo może skończyć. Dlaczego? Bo nikt nie ma nad tym kontroli. Hodowcy (tacy prawdziwi) interesują się losem swoich szczeniąt, przy pseudo nie ma na to czasu. Nowi właściciele dostają rozkoszną kuleczkę a po 2 dniach okazuje się,że jest pełna robaków, ma problemy neurologiczne albo po prostu zdycha bo ktoś nie dopełnił swoich obowiązków. Oczywiście nie jest tak zawsze.
Ale czy nie lepiej adoptować jakąś kuleczkę ze schroniska?
images pomoc1 KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERADSC00137(1)aZdjęcia z google
Zdjęcie dzięki życzliwości Fundacji AST – Megi

Wizyty przed adopcyjne

Wizyty przed adopcyjne to naprawdę ciężka sprawa. Miałam dwie wizyty u siebie i kilka przeprowadziłam dla różnych fundacji. Jak wygląda taka wizyta i po co ona jest? Oczywiście jest inna w każdym wypadku. Wizytujący musi sprawdzić warunki w jakich będzie mieszkał pies/kot oraz uprzedzić przyszłych właścicieli o ewentualnych problemach z psem (czy to zdrowotnych czy w zachowaniu). Podczas rozmowy mogą paść pytania które będą się wydawać zupełnie zbędne lub wkraczające w strefę o której nie chcecie rozmawiać ale to wszystko nie jest kwestią ciekawości Wizytującego a jest kierowane dobrem zwierzaka o którego adopcję się staramy.

Nasza pierwsza wizyta (w sprawie Dafi) trwała 2h. Byliśmy wypytanie na każdą możliwą ewentualność. Co z psem kiedy się rozstaniemy albo urodzi się dziecko? Co pies będzie jadł? Ile zarabiamy i czy jesteśmy pewni,że stać nas na psa który je jak mały koń? Czy pójdziemy z nim na szkolenie? Jakie to będzie szkolenie? Gdzie pies będzie spał? Czy mamy wybranego weterynarza? Co w przypadku problemów zdrowotnych? Co będzie z psem kiedy będziemy musieli wyjechać? Czy wszyscy domownicy zgadzają się na psa?

To tylko kilka pytań które padły podczas tej rozmowy. Ważne jest czy znamy potrzeby rasy, jak je zapewnimy? Oczywiście do rozmowy się przygotowaliśmy. Czytaliśmy,sprawdzaliśmy,myśleliśmy nad karmą i zabawkami. Rozmowa zakończyła się sukcesem i mogliśmy pojechać po naszą Czarną 🙂

Przy drugiej wizycie było trochę ciężej. Staraliśmy się przecież o drugiego psa w dodatku głuchego. Tutaj wizyta również sięgnęła 2h i akurat ta wizyta przygotowała nas na najgorsze.
Co w wypadku kiedy dziewczyny się nie dogadają? Co kiedy się pogryzą? Czy zdajemy sobie sprawę ,że może przyjść taki dzień,że będziemy musieli separować suki? Co w wypadku gdyby Biała nie zaakceptowała kota i próbowała go zjeść? Jak sobie poradzimy z głuchym psem? Te pytania pokazały nam jak dużo jeszcze nie wiemy,jak bardzo musimy od pierwszych chwil uważać na obie dziewczyny. Tym razem również wizyta zakończyła się sukcesem bo Alcia jest teraz z nami. Zanim ja odebraliśmy staraliśmy się jak najlepiej przygotować siebie i Dafi na przyjęcie małego głucholca.
Więc jeśli adoptujecie psa z fundacji/schroniska przygotujcie się na serię pytań które nie zawsze będą wygodne. Jednak dopiero pełen wywiad i poznanie Was umożliwi podjęcie decyzji czy pies/kot powinien do Was trafić. Podczas takiej wizyty może się również okazać,że nie jesteście odpowiednim domem dla zwierzaka o którego się ubiegacie. W takim wypadku Fundacja zaproponuje Wam innego psiaka/kociaka który będzie idealnie do Was pasował. Nie zrażajcie się więc 🙂

Fidelowy progres

Kiedy Fidel został u mnie pierwszy raz niestety chciał się „zjeść” z Czarną. Kiedy miał zostać drugi raz wzięłam sobie za punkt honoru oswoić go z Alją na tyle żeby mogli wspólnie po mieszkaniu spacerować. Więc przychodziłam na spacery z Fidelem z Białą,pozwalałam im się wąchać,nie napinałam mu smyczy (chyba,że zaczynał już pokazywać zęby to zwiększałam między nimi dystans),za spokojne zachowanie przy niej były pochwały i smaczki. Później zwiększyłam stopień trudności i zabierałam obie suki. Na początku oszczekiwanie zarówno ze strony Fidela jak i Dafi. Ale znów zamordowałam ich cierpliwością 😉 Po kilku spacerach szczekanie zniknęło,mógł chodzić blisko Alki a na Dafi w ogóle nie reagował. Więc kiedy u nas został za drugim razem spacerował z Białą po domu (oczywiście ciągła kontrola żeby nic się nikomu nie stało),na Dafi przestał szczekać po drugim dniu. Teraz Fidel jest u nas po raz trzeci i to jego najdłuższy pobyt. Oprócz tego że Alcia może za nim chodzić po domu zaczęli się bawić 😀 Biała która normalnie jest mocno nadpobudliwa i obskakuje psy Fidelowi trochę odpuszcza bo on się zaczyna denerwować kiedy ona wskakuje mu np na grzbiet. Razem biegają po polu i nawet ciągną się patykiem albo szarpakiem! Niestety Fidel nie wytrzymuje długo wspólnej zabawy i zaczyna powarkiwać więc zabieram zabawkę i pozwalam im się uspokoić. Za to z Dafi widzę większy progres. Jako,że pokoje są oddzielone Fidel podchodzi pod bramkę i zaczyna lizać Dafi po pysku. Ona to znosi ze stoickim spokojem co kiedyś było miedzy nimi nie do pomyślenia! Na spacerach zaczepia ją do zabawy,czasem przebiegną kawałek wspólnie. To naprawdę duży sukces 🙂

Dodatkowo Fidel nie szczeka już na wszystkie mijane psy mimo,ze jest w obcym dla siebie miejscu. Po jego zachowaniu teraz widzę,że pracą i cierpliwością możemy dużo zmienić 🙂