Wiosenne porządki

Pewnie większość psiarzy ma swoją polankę czy inny kawałek trawy gdzie spotyka innych psiarzy. Na tym nieformalnym wybiegu panują ciut inne zasady bo tu umawiają się ludzie którzy znają siebie nawzajem , znają też wszystkie psiaki więc wiedzą czego unikać żeby wszyscy czuli się komfortowo. Na takim nieformalnym wybiegu nowe psy są wprowadzane stopniowo, opowiadamy sobie o swoich psich pociechach, udzielamy sensownych rad. A czasem zbieramy się aby wspólnie coś zmienić.

Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię 🙂 Taka osiedlowa społeczność psiarzy którzy są naprawdę rozsądni! W każdym razie my mamy taką ekipę. No i nasza ekipa wymyśliła,że naszej polance przydałoby się odświeżenie.

Na Spółdzielnię pewnie moglibyśmy liczyć w jakimś zakresie ale chyba niezbyt prędko a tu wiosna pełną gębą! Więc zakupiliśmy trawę do zasiania, trochę ziemi, grabie i łopaty, taśmę do odgrodzenia terenu i spotkaliśmy się bladym świtem o 10:00 😉

Każde z nas miało pełne ręce roboty. Trzeba było wyzbierać szkła z całej naszej polanki (przy okazji inne śmieci również zniknęły), wyrównywaliśmy kretowiska i zasypywaliśmy dziury wykopane przez nasze futra. Miejsca gdzie zrobiło się klepisko (wszystko wydeptane do gołej ziemi) spulchniliśmy łopatami i grabiami i posadziliśmy trawę.

Z opisu może nie wygląda na jakąś zabójczą robotę ale było nas 5 osób (i 2 psy) a teren jest całkiem spory.

Teraz czekamy na deszcz 😉 I zobaczymy co nam wyrośnie. Mam nadzieję,że nasza praca nie pójdzie na marne.

Całkiem sporo ludzi przyglądało się naszym poczynaniom ale prawie nikt nie podszedł żeby zapytać co dokładnie robimy. No i oczywiście nikt nie podszedł żeby  zapytać czy coś pomóc. Na tej polance biegają nie tylko nasze psy ale również dzieciaki (grają w nogę bo to w sumie boisko). Jednak żaden rodzic się tematem nie zainteresował na tyle żeby złapać za grabie… Jeden ojciec podszedł i pochwalił inicjatywę – że dzieci będą się cieszyć z odnowionego boiska. Ale tylko postał i popatrzył 😉

W każdym razie – cieszę się,że mogłam w tym uczestniczyć. Mam nadzieję, że psiaki będą jeszcze szczęśliwsze, a ich właściciele uszanują naszą pracę.

Dziękuję Panu Zbyszkowi że nas zebrał i zagonił do roboty!