Podsumowanie 2015

Ten rok był dla nas pełen niespodzianek, ciężkiej pracy i nowych doświadczeń. W ostatnich tygodniach było również trochę nerwowo. Ale wszystko czego doświadczyliśmy było dla nas nauką.
Początek roku to treningi i wzmożona praca nad posłuszeństwem Białej żeby jak najlepiej zdać egzamin na trenera. To były tygodnie kiedy obie byłyśmy zmęczone, nerwowe ale głodne wiedzy. Kiedy nadszedł dzień egzaminu stres z nas opadł i poradziłyśmy sobie z czekającym nas zadaniem. Mimo wielu niepowodzeń wcześniej nie poddałyśmy się tylko uparcie dążyłyśmy do wyznaczonego celu. 15 kwietnia zdobyłam tytuł Trenera! Dziękuję za to Alce która nie zawsze chętnie ze mną pracowała, Ewelinie która zagrzewała nas do walki i Maćkowi, który nas wspierał na każdym kroku.
DSC_0454
Później nadszedł czas relaksu i ćwiczeń dla samej przyjemności ćwiczenia. Dafi nam towarzyszyła i wspólnie zaczęłyśmy naukę rally-o. Mniej więcej w tym czasie zaczęły się również niesnaski między duetem. Na początku warknięcia, odsuwanie się… Staraliśmy się sami nad tym pracować i całkiem nieźle nam szło. Nauczyliśmy się rozpoznawać warknięcia suk i panować nad emocjami (zwłaszcza swoimi).
DSC_0580
Chodziliśmy na bullowe spotkania, wzięliśmy udział w „W Górę Bulle” i jeszcze więcej spacerowaliśmy. Podczas wakacji spędziliśmy 2 tygodnie z bulinką Torpedą która mocno zapadła nam w serce a Alce zalazła za skórę 😉 Nigdy nie widziałam tak „obrażonego” psa jak nasza Biała w tym czasie. Niestety dwa białe bullki nie pałały wzajemną miłością i trzeba je było pilnować na każdym kroku.
DSC_0017DSC_0008DSC_0557DSC_0245
Był u nas na wakacjach również Gucio – buldożek francuski, który chrumkał i rzygał :p Jego Alka pokochała od pierwszego obślinienia. Mimo wielokrotnych kradzieży jego ukochanego świniaka przez Białą, Gucio był pozytywnie nastawiony Alki (i całego świata w ogóle).
W pamięć mocno zapadła mi jedna sytuacja z jego pobytu u nas. Poszliśmy na wybieg i psiaki wyszalały się za wszystkie czasy. 2h biegania! Czego chcieć więcej? Po powrocie do domu Gucio nagle zaniemógł na tylne łapy… Dla pełnego obrazu sytuacji dodam,że właściciel Gucia jest prawnikiem 😉 Ja – zawał, Maciek – wystraszony. Po chwili Gustaw już stał o własnych siłach. Na następny dzień rano – budzik dzwoni a w domu cisza. Druga drzemka dzwoni a w domu cisza… Otwieram szeroko oczy i ta cisza mnie martwi! Lekko spanikowana mówię do Maćka żeby poszedł zobaczyć czy Gucio żyje! Maciek na placach przechodzi do drugiego pokoju a tam Gustaw ziora jednym oczkiem 😉 Biedak miał zakwasy i wcale nie miał ochoty wstawać 😉 Ale to nas nauczyło dawkować bieganie Guciowi.
W wakacje zapałałam miłością do maszyny 😀 Obróżki, smycze, chusty i muchy! Wszystko własnego projektu. Wszystko dla psów. Na początku koślawe szwy, niepowodzenia…Ale im więcej czasu człowiek czemuś poświęca tym lepiej mu idzie. Teraz nie mam problemów z prostymi szwami, nic się nie pruje i już wiem jak mierzyć psa żeby pasowało 😛
DSC_0631
Koło wakacji obudził się we mnie również rysownik 😉 Historyjki o bulku z kulek są naszym „pieszczochem” i pracujemy nad wydaniem ich własnymi siłami 🙂
12046777_1627921930793669_1311753395826462341_n
Maciek i dziewczyny zaliczyli również dogtrekking. W biegu na 10km Alka była 3 a Dafi 4 🙂 Później Biała musiała to odchorować bo mimo szczerych chęci kondycja nie taka 😛
12033005_1629248423994353_3753066941941811445_n
No i ostatnie tygodnie gdzie niesnaski stały się naszym utrapieniem. Na początku Alka się denerwowała bo ja się denerwowałam. Kiedy nad tym zapanowałam okazało się, że Alka broni Maćka przed Czarną. Więc teraz czeka nas jeszcze więcej pracy i przyzwyczajania dziewczyn do siebie. O ile na polu nie mamy problemu o tyle w domu Maciek jest „zasobem” i Alka nie pozwala zbliżyć się Dafi. Mamy nadzieję,że to zachowanie zostanie zniwelowane i nasz skład wróci do formy.
W październiku zostałam tymczasową kocią mamą 😉 Mała, czarna i odważna kotka przyplątała się wprost pod moje nogi i przez miesiąc z nami mieszkała. Smoła zapadła nam w serca i wniosła sporo radości w nasze progi. Dokazywała całą noc i cały dzień. Rozkopywała moje kwiaty, kąpała się ze mną, biegała za Czarną jak za matką… Ale cieszymy się, że znalazła świetny dom 🙂
W międzyczasie mieliśmy okazję być również w Radio Kraków! Świetna atmosfera przed audycją sprawiła,że przestałam się denerwować a Alka mimo swoich humorów pokazała się z najlepszej strony. Poznaliśmy również Kasię i Megę (która również nie słyszy). Mamy nadzieję,że ich historia również pojawi się na naszym blogu.
W tym roku nawiązaliśmy również współpracę ze sklepem FERA.PL i dzięki nim możemy testować nowe produkty 🙂
Reasumując – mam nadzieję,że ten rok będzie spokojniejszy. Chciałabym żeby nasza praca z dziewczynami dostarczała nam zawsze radości. Chciałabym aby dziewczyny znów mogły się beztrosko bawić bez ciągłego nadzoru. Chciałabym uczyć się nowych rzeczy i przy okazji przekazywać tą wiedzę dalej 🙂
DSC_0477

Testy szarpaczka

Tym razem wzięliśmy na warsztat szarpak z firmy NaszeZoo. Kiedy przyszedł miałam całkiem sporo obaw o jego „żywotność” … Jak widzicie na zdjęciu, szarpak z jednej strony jest gumowy z różnymi wypustkami, druga jego część to standardowy, pleciony sznur. Testy trwają już miesiąc i muszę przyznać, że mimo sporej eksploatacji zabawka sprawdza się idealnie!

DSC_0923DSC_0917DSC_0916DSC_0918DSC_0927DSC_0925

 

Codziennie na poranny spacer M. zabiera szarpak i ok 30min ciąga się z Alką. A Alka do delikatnych nie należy… Guma ma lekkie ślady zębów, lina za to „nówka sztuka” – nic się nie rozwarstwia, nie mechaci. Dzięki intensywnym kolorom nawet wieczorem przy aportach szarpak można zobaczyć (no chyba, że aportujecie w egipskich ciemnościach). Zabawka świetnie służy zarówno do przeciągania jak i właśnie aportów bo lina jest zakończona wygodną rączką (przynajmniej dla moich małych łapek).

DSC_0192

Zdarza się również, że dziewczyny bawią się nim wspólnie i jak do tej pory szarpak na tym nie ucierpiał. Każda ma swoją ulubioną część zabawki – Alka wybiera gumową część i stara się ją przeżuć 😉 Hektolitry śliny również szarpakowi nie szkodzą. Po zabawach na polu, zwłaszcza przy aktualnej aurze, zabawka nadaje się tylko do prania bo zaśliniona lina zbiera błoto. Na szczęście testy w pralce również zabawka przeszła na 5 z wielkim plusem! Już w 20stopniach cały brud schodzi i naszym oczom ukazuje się błękitno-różowa lina J

Podsumowując :

+ Lina wielofunkcyjna

+ Świetnie się sprawdza jako gryzak

+ Łatwo się czyści

+ Trwały materiał

+ Wygodna rączka

+ Dobrze widoczne kolory

 

– Trochę za krótka

 

Jest to jedna z niewielu zabawek która wytrzymała codzienne użytkowanie przez miesiąc. Nie sprawdzaliśmy tylko jednej sytuacji – tzn nie zostawiliśmy dziewczynom szarpaka na czas kiedy wychodzimy do pracy. Trochę obawiałam się, że Alka mimo wszystko rozgryzie różową gumę i się zadławi (w tym temacie oboje mocno panikujemy i wolimy nie ryzykować).

Cała nasza ekipa (oprócz Mańka…bo on się go boi) uznała gryzak za zabawkę nr 1 na spacery!

NaszeZoo gratulujemy!