Urodzinowy wpis – by Maciej

AL

Alcia ma swoje pierwsze urodziny. Daleki jestem od fetowania urodzin zwierząt i zawsze uważałem to za swego rodzaju fanaberię. Zwierzę to nie człowiek i świadomości swoich urodzin nie ma. Posiada jednak świadomość. Świadomość siebie, świadomość psa obok oraz swoich właścicieli. Właśnie w taki sposób chce spojrzeć na pierwszy rok życia mojego białego głuchego bulka. Właściwie prawie pierwszy rok wspólnego życia z naszą białą, głuchą bulinką.
Początek był trudny. Bałem się bycia z głuchym psem. Wydaje mi się, że bałem się bycia odpowiedzialnym za bula. Moje wyobrażenie tego związku było straszne. Cały czas walka o to aby nie zrobiła komuś krzywdy i w dodatku nam oraz naszej Dafce. Notoryczna walka na smyczy a przecież nie można spuścić takiej maszyny i to głuchej bo zapewne coś złego się stanie. Świadomość tego, że takiego psa to nie da się z innymi psami socjalizować, a Czarna tj. Dafka tylko na tym ucierpi. Nadmienię, że Dafka to mój piesek bez którego nawet do sklepu nie wychodzę, choć ona sama ma trochę za uszami i humory w stosunku do innych psów miewa i to często. Jednak Dafka to suczka z Huty 🙂 Moja ulubienica i zostanie wystawiona na taką próbę bycia z białym upośledzonym, nieprzewidywalnym bullem.
Tak właśnie wyobrażałem sobie to życie jako pasmo cierpień głuchego bulka, Czarnej Dafi i nasze. Nie było w tym wyobrażeniu szczęścia, uśmiechu, zabawy, czułości. Było cierpienie.
W głowie było strasznie a w realu…?
W realu jest wspaniale. Dzień zaczynam od spaceru z psami, ale to nie spacer jest ważny. Ważna jest ta chwila kiedy budzę Białą i ona otwiera te swoje skośne oczęta. Pamiętajcie-budzenie głuchego bula musi być delikatne aby się nie wystraszyło zwierzątko. Powiedziałbym,że musi być uprzejme, delikatne i dające przyjemność i psu i mnie. I jak ten buliczek wstanie to najpierw jak kot się przeciąga. Zaraz po tym się popatrzy tymi zaspanymi oczętami na człowieka. Po przeciągnięciu jest czas na przywitanie. To jest coś wspaniałego i rozczulającego. Ja siadam na podłodze w pokoju a Alcia przychodzi i wtula głowę w mój brzuch i każe się głaskać. Widzę tylko latający biały ogonek. Ze dwa razy spojrzy mi w oczy i znowu wtulanie się i ogonek, a potem do Madzi i to samo. Czasami jest tak, że Madzia śpi to wtedy ja mam tego tulenia więcej. To jest przyjemne. Takie witanie się to jest już naszą normą.
Co do witania się to jest jeszcze inny rodzaj powitania. To jest żywioł, latanie wokół człowieka, machanie nie tylko ogonem, a całym tyłem, zadnią częścią. Głowa w jedną, tyłek w drugą i to jest w stanie powalić człowieka jeśli się nie jest przygotowanym na taki taniec jak u krokodyla. Do tego wszystkiego dochodzi wspinanie się na mnie lub Magdę i kładzenie uszu po sobie. Czasami Alcia się zapomina i podgryza. To jest powitanie po powrocie z pracy. Wtedy psa zamykamy na chwilę w pokoju bo tego człowiek nie jest w stanie przyjąć a i bulinka się niepotrzebnie napędza.
Jeśli chodzi o powitania to w ciągu dnia jest ich kilka lub kilkanaście- bo wstałam, bo wyszłam z innego pokoju i Ciebie zobaczyłam, bo wróciłeś z zewnątrz i nie było Ciebie przez trzy minuty kochany człowieku. Biała wita się cały czas i to jest miłe.
Uwielbiam się z małą waflować. Tak jest kiedy po porannym spacerze mam jeszcze około 2 godziny do wyjścia. Siadam na pufie przed kompem i uczę się anglika, a mała leży na moich kolanach do góry brzuchem i daje się głaskać po brzuszku. Dafka do tego wszystkiego kładzie swój wielki pysk na mojej nodze i tak przepędzamy ten czas nauki i waflowania.
Mała bulinka uwielbia się bawić z psami. Od maleńkości została wyprowadzana na wybieg i socjalizowana ze wszystkimi psami jakie możemy napotkać, a ich właściciele nie uciekają ze strachu przed nami. Czasami wieczorami kiedy wychodzę na ostatni spacer spotykam się z naszym osiedlowym kołem miłośników psów i pozwalam sobie na puszczenie Alci luzem. Pies biega z innymi, patrzy na mnie i wszyscy jesteśmy spokojni, nawet jak idzie inny nieznany pies mała bardziej woli go oszczekać i zamanifestować „tutaj jestem”, aniżeli biec od razu ku nieznajomym.
Mała ma też i swoje ciemne strony. Jedną z nich jest uwielbienie do wyjadania resztek ze śmietnika w mieszkaniu oraz żarciu wszystkiego co popadnie na zewnątrz. O ile na spacery można założyć kaganiec to trudno to robić w domu cały czas. Jeśli już o tym mowa to bulinka ma taką małą przypadłość, że jest strasznie nerwowa przy jedzeniu i po powrotach ze spaceru. Wtedy to bardzo chce swojej starszej siostrze pokazać jaka to jest ważna i silna, i czasami rzuca się do Dafki. Raz Dafi pokazała jej dlaczego to ona jest nazywana Straszną Czarną, ale Mała z uporem maniaka robi to samo… Czasami odnoszę wrażenie, że robi to jak taki mały osiedlowy rozbójnik, który ma poparcie w osiedlowym siłaczu. Póki jesteśmy my i wie, że Dafi jej nic nie zrobi to startuje, ale jakby co do czego przyszło to nie wiem czy byłaby taka odważna.
Alcia ma wiele fajnych zachowań, które irytują nas, ale jeśli są częste i intensywne. Jednym z nich jest wchodzenie na stołek w kuchni i wyjadanie kotu karmy. Kolejne zachowanie które śmieszy, ale po czasie irytuje to wchodzenie na parapet, w pokoju od strony ulicy i oszczekiwanie wszystkiego co się Alci nie podoba. Różne osoby i maszyny się Alci nie podobają, a jeśli już wyrażać dezaprobatę to tylko na głos 😉 Szczekaniem. Choć psiak jest głuchy to jednak szczeka głośno i moim zdaniem za często. Wydaje mi się, że ona o tym wie bo jak ktoś się pojawia w drzwiach pokoju to bullinka przykuca na parapcecie i udaje niczym małe dziecko „mnie tu nie ma, nie widzisz mnie, to nie ja szczekałam”.
Kiedy maluch zbroi coś to patrzy tymi swoimi skośnymi oczami spod byka i czeka co zrobisz. Jeśli pogrozisz palcem żeby nie szczekała to ona specjalnie szczeknie i dalej będzie patrzeć i czekać czy szczeknąć na przekór czy tylko po to aby wkurzyć.
Co do relacji z ludźmi to Mała jest bullterierem, a więc zgodnie z ludowymi przekazami jest nazywana i opisywana w następujące sposoby: koza, owca, muminek, brzydal, to ten pies co ma 7 ton nacisku, to ten pies co jak złapie to nie puści, to ten pies co dusi, w życiu bym takiego brzydala nie chciała. Alcia nie słyszy i to chyba dobra adaptacja. Byłoby jej chyba żal tego, że jest tak nazywana ze względu na swoją fizyczność i przynależność do konkretnej rasy. Ona tylko popatrzy albo szczeknie i to jej jedyna reakcja. Jest takie powiedzenie, że jaki pan taki kram oraz że pies jest podobny do swojego właściciela. Zgadzam się z tym. Nie wszyscy na ulicy są tymi z którymi chcę rozmawiać. Dobieram sobie znajomych wg szczególnego klucza i odnoszę wrażenie, ze mój pies towarzysz ma tak samo.
Po roku życia z białym bullem nauczyłem się, że jest on dla mnie bardzo ważny. Zdarzyła się nam sytuacja kiedy daliśmy kość naszej bullince podczas spaceru. Oczywiście, jako, że Mała jest straszną pazerą, połknęła całą odgryzioną panewkę i ta stanęła jej w przełyku. Pies zaczął mi się przelewać przez ręce, a ja musiałem ją jakoś uratować. Kiedyś uratowałem ją kiedy krztusiła się kawałkiem skóry, ale to co przeżyliśmy ostatnio unaoczniło mi jak bardzo mi na tym psiaku zależy. Spanikowałem na chwilę i nie wiedziałem co robić, jednak po 10 minutach pomagania psu panewka została wyrzygana na mnie. Strasznie się wtedy bałem, Magda płakała. Alcia chciała dokończyć tą nieszczęsną przydużawą panewkę… tylko moje ręce na to nie pozwoliły. Otrzepała się, ale jeszcze kilka dni chodziła tam z partyzanta sikać i szukać czy nie odnajdzie kawałka kości który ją prawie zabił.
Niecały rok i zdałem sobie sprawę, że na tego psa mówię Ciapa, bo czego się nie dotknie to zaraz rozwali lub sobie tym krzywdę zrobi. Zdałem sobie sprawę jak bardzo byłem przekonany o tym, że głuchy pies to wyrzeczenia, a w rzeczywistości to pełnoprawny członek rodziny. Ktoś kiedyś powiedział mi na wybiegu, że z ograniczenia w postaci głuchoty to zdajemy sobie sprawę my a nasz pies działa w świecie takim jaki dostał i nie jest w nim wcale ograniczony. Mnie zdawało się, że głuchy pies mnie ograniczy. Stało się jednak inaczej. Głuchy pies pokazał mi, że można wszystko brać w życiu takim jakim jest i mieć z tego niezłą frajdę. Nie słyszeć złych słów innych ludzi, cieszyć się z tymi którzy są mili dla Ciebie i być oddanym tym ludziom którzy Ciebie kochają.
Tego nauczył mnie mały głuchy bull, który obchodzi dziś swoje pierwsze urodziny, a właściwie obchodzimy je my a ona jak zwykle jest z nami.

PS. Waflowanie jest naszym określeniem na każdego rodzaju mizianie,kizianie,głaskanie i buziaki 😉 – Magda

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s