Lęk separacyjny

tak_dlugo_was_nie_bylo_to_2013-09-21_12-13-19
Kiedy już okaże się,że nasz pies cierpi na lęk separacyjny zostaje nam tylko praca z nim. Oczywiście można było tego uniknąć ale na początku kiedy trafia do nas słodka kuleczka ciężko nam się powstrzymać żeby nie spędzać z nią każdej wolnej chwili. Dodatkowo nie do końca wiemy jak nauczyć psiaka zostawania samemu w domu.
Jak się objawia lęk separacyjny? Pies gdy przygotowujemy się do wyjścia może reagować dwojako – może być mega pobudzony,dyszy,ślini się,drepta za nami krok w krok,może nawet zagradzać nam wyjście z domu i warczeć (ale to wersja hardcore’owa) lub siedzieć ze spuszczonym łbem,uszami położonymi po sobie i tylko smutnym wzrokiem za nami wodzić. Oczywiście u każdego psa można zaobserwować również inne zachowania. Po naszym wyjściu z domu pies może prezentować masę zachowań – niszczenie,wycie,załatwianie potrzeb fizjologicznych,próby wydostania się z mieszkania,przemierzanie mieszkania wzdłuż i wszerz,samookaleczanie,wylizywanie łap/okolic genitalnych/brzucha,kręcenie się za własnym ogonem lub podgryzanie go,ślinienie.
Nas niestety lęk separacyjny nie ominął. Kiedy Dafi do nas trafiła byliśmy tak zachwyceni Czarną,że poświęcaliśmy jej każdą chwilę. Wtedy też nie wiedzieliśmy,że jest coś takiego jak lęk separacyjny. Dopiero w trakcie szkolenia usłyszeliśmy te magiczne słowa. Czarna robiła demolki w domu,załatwiała potrzeby fizjologiczne na dywan,czasem wyła… Drugi pies wbrew pozorom nie zmienił tej sytuacji (wtedy jeszcze mieszkała z nami moja ukochana kundelka-Punia) a czasem potęgował zachowania.
Na początku naszej pracy klatka nam nie przyszła do głowy mimo,że to narzędzie jest często polecane przy lęku separacyjnym. Teraz przy Alji wiem,że mogło nam to zaoszczędzić sporo nerwów… Ale po kolei 🙂
Pierwszym krokiem było nauczenie Czarnej,że wyjście za drzwi nie jest tragedią i zawsze do niej wrócimy. Więc otwieraliśmy drzwi wejściowe aż do rozgrzania zawiasów i nagradzaliśmy tylko spokojne zachowanie. Kiedy przestała reagować na otwieranie drzwi wychodziliśmy na klatkę i zamykaliśmy drzwi na kilka sekund. Rozrzucaliśmy jej smaczki żeby była zajęta kiedy my wychodzimy. Z pomocą również przyszła fantastyczna zabawka „kong” którą Dafi uwielbia do dziś. Napychaliśmy do niej różnych serków żeby była zajęta na dłużej. Problem zaczął się pojawiać kiedy wychodziliśmy na spacer tylko z Punią. Wtedy Dafi zaczynała wyć i skomleć,roznosić śmietnik,targać książki. Niestety wyjścia osobno były koniecznością gdyż nasza seniorka była bardzo chora i źle znosiła szarpaczki z nadpobudliwym szczeniorem. Praca nad wyjściami z domu musiała zacząć się od nowa. Tym razem wychodziliśmy z Punią za drzwi na kilka sekund. Z każdym dniem wydłużaliśmy czas i Czarna coraz lepiej znosiła naszą nieobecność. Ćwiczyliśmy o każdej porze dnia i nocy. Wychodziliśmy na klatkę w piżamie i w kapciach,w ręczniku lub ubrani zupełnie jak do wyjścia. Praca trwała kilka miesięcy i dała efekty. Śmietnik nadal był roznoszony po całym mieszkaniu ale skończyło się wycie i załatwianie potrzeb fizjologicznych w domu. Praca nie polegała tylko na wchodzeniu i wychodzeniu z mieszkania. Żeby zostawić Dafi w miarę spokojną w domu trzeba było ją również porządnie zmęczyć. Więc co rano spacery z aportami lub ćwiczenia posłuszeństwa. Dodatkowo zamrażaliśmy konga,zostawialiśmy kości i inne przysmaki. Chowaliśmy jej ulubione zabawki i robiliśmy pudełka niespodzianki pełne najbardziej śmierdzących,jadalnych rzeczy. Tak naprawdę do tej pory robimy te pudełka-tym razem dla Białej.
Z Alją sprawa miała się dość podobnie tylko ona szczeka i obgryza drewniane meble. Więc nauczyliśmy ją zostawać w klatce. Trening klatkowy przeszedł szybko i sprawnie w jej wypadku i teraz gdy musimy wyjść Biała spokojnie,bez awantur zostaje w swojej „norze”.
Kiedy decydowaliśmy się na pierwszego psa nie wiedzieliśmy wielu rzeczy. Wiele nauki wciąż przed nami. Jedno jest pewne-nauczenie psa żeby zostawał sam jest naprawdę kluczową sprawą…
wiec_siedze_sobie_tak_tu_spokojnie_i_2013-08-30_19-59-10_middle
Bardzo ważne jest żeby sprawdzić kiedy nasz pies zaczyna „szaleć” bo może się okazać,że to co uważamy za lęk może być zwykłą nudą. My zastosowaliśmy jedną sztuczkę dzięki której dokładnie mogliśmy obserwować co wyrabia nasz pies kiedy my ciężko pracujemy 😉 Zostawiliśmy włączonego laptopa ze Skype. W ustawieniach jest możliwość zaznaczenia żeby połączenia same się odbierały. Dzwoniliśmy do Dafi kilka razy w ciągu dnia i weryfikowaliśmy co też wyczynia nasz pies i kiedy dokładnie. Dzięki temu mogliśmy zacząć pracę z zachowaniami które nas najbardziej martwiły.
Zdjęcia z google
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s